czwartek, 18 kwietnia 2013

Część 4. Trudny wybór

Castiel czuł się nieswojo. Cały czas myślał o Lucyferze. Przede wszystkim o kolorze jego oczu, jego uśmiechu i przeszywającym, gorącym dotyku. Młody Anioł nie mógł się na niczym skupić. Udało mu się nie myśleć o Upadłym Aniele jedynie podczas modlitwy i spowiedzi. Gabriel widział dziwne zachowanie przyjaciela. Starał się czegoś dowiedzieć, ale Castiel był zamknięty. Niby w jaki sposób Castiel miałby mu wytłumaczyć fakt że całymi dniami i nocami myśli o jego upadłym bracie? Jednak Gabriel się nie poddaje i znowu podejmuje rozmowę.
- Witaj Castielu. Co tam u Ciebie? Jak Ci idzie nauka?-
- Witaj Gabrielu. Dobrze.-
- Co się z Tobą dzieje?-
- Nic. Jestem taki sam jak zawsze-
- Na pewno nie. Zawsze byłeś pomocny, uczyłeś się, byłeś cały czas czymś zajęty. A teraz? Coraz częściej widuję Cię zamyślonego, zmartwionego. Wczoraj nawet opuściłeś lekcję w niebiańskim chórze. Nie jesteś taki "jak zwykle". Może wreszcie mi powiesz o co chodzi? Co Ci dolega? -
- Przepraszam... ale nie mogę o tym rozmawiać -
- Braciszku, nie mogę patrzeć jak błąkasz się bez celu, zatroskany i smutny. Przecież mi możesz powiedzieć wszystko. Czy ktoś Ci coś zrobił?-
- Niestety Gabrielu, nie mogę. Obiecałem-
- Nie ukrywaj czegoś co może być złe. Nie musisz mi opowiadać szczegółów. Powiedz przynajmniej jak mogę Ci pomóc-
Castiel myślał chwilę
- Pozwól mi zejść na ziemię. Samemu-
Archanioł spojrzał na niego z niedowierzaniem
- Sam? Na ziemię? W jakim celu?-
- To szczegół, którego nie chcę wyjawiać-
- Szczegół? To istne samobójstwo. Nie przeszedłeś odpowiedniego szkolenia-
- Wiem. Mimo tego chcę iść-
- Jesteś tego pewien? Całkowicie pewien? -
- Tak.-
- To istne szaleństwo! Jednak skoro jesteś pewien...-
- Gabrielu to jest jedyny sposób w jaki możesz mi pomóc-
- Dobrze. To Twoja wola. Masz moje pozwolenie na opuszczenie nieba. Sam.-
Castiel rozchmurzył się
- Dziękuję Gabrielu. Jesteś prawdziwym przyjacielem-
Gabriel odwzajemnił mu uśmiech, ale nie był pewien czy dobrze postępuje.
- Nie mów tak. Prawdziwy przyjaciel stawiałby bezpieczeństwo drugiego na pierwszym miejscu. Więc powinienem kazać Ci zostać. Szanuję jednak Twój wybór i ufam Ci. Wierzę że nie zrobisz niczego głupiego i nie narazisz się na niebezpieczeństwo. Dlatego pozwalam Ci iść- archanioł podszedł do młodszego brata i objął go mocno
- Jesteś taki młody, a podejmujesz takie odważne decyzje. Przeraża mnie to. Tylko pamiętaj, jestem Twoim bratem i gdybyś był jednak w niebezpieczeństwie natychmiast mnie wezwij. Rozumiesz? Natychmiast! Nie chciałbym przybyć za późno. Nigdy nie wybaczę sobie jeśli coś Ci się stanie-
Castiel zawahał się nad swoją decyzją. Coś musi być na rzeczy jeśli Gabriel tak nerwowo reaguje. Jednak Lucyfer zapewniał go że z nim nic mu nie grozi.
- Rozumiem bracie. Jestem pewien że będę bezpieczny-
Gabriel spojrzał mu w oczy
- Tego nigdy nie możesz być pewien. Ziemia jest nieprzewidywalna. Nie tylko anioły i ludzie na niej przebywają. Uważaj na siebie Castielu.-
Archanioł objął jeszcze raz brata, po czym odszedł. Castiel czuł że jego brat się niepokoi. Nie chciał, aby poszedł, jednak mu na to pozwolił. Było mu przykro że przez niego Gabriel będzie teraz się o niego martwił. Ale jedynie w ten sposób jego brat mógł mu pomóc. Castiel opuścił głowę i zniknął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz