Pojawili się na łące otoczonej dookoła lasem.
- Gdzie my jesteśmy? Przyjemnie tutaj - stwierdził Castiel podziwiając naturę.
- W miejscu gdzie jestem pewien że nikt wam nie będzie przeszkadzał - odpowiedział Gabriel rozglądając się.
- Długo każecie na siebie czekać - rozległ się groźny, donośny, męski głos. Castiel gwałtownie odwrócił się w jego stronę i zbliżył się do Gabriela. Archanioł jednak nie wystraszył się. Odwrócił się pewnie i spokojnie i rzekł
- Witaj bracie. Castielu przedstawiam Ci Lucyfera.-
Castiel przez chwilę nie wiedział co powiedzieć, a głodny wzrok i twarz bez wyrazu Lacyfera wcale mu w tym nie pomagało.
- Witaj Lucyferze- odpowiedział nieśmiało. Upadły anioł jednak wcale się nie odezwał. Przyglądał mu się jednak bardzo uważnie.
- On poprowadzi Twoje lekcje walki-
- On?? Dlaczego nie Ty?- w głosie Castiela słychać było przerażenie. Słyszał wiele strasznych opowieści co dzieje się z upadłymi aniołami. Teraz gdy miał do czynienia z jednym z nich odczuwał niepokój. Gabriel opuścił głowę i przeczesał dłonią długie blond włosy.
- Wybacz że Ci wcześniej nie powiedziałem, ale uważam że tak będzie lepiej. Mnie też Lucyfer uczył sztuki walki. Ja nauczyłem Cię już wielu innych, bardzo ważnych rzeczy-
- To dlaczego tego nie chcesz mnie nauczyć?-
- Bo nie potrafi. - wtrącił się Lucyfer - Jak miałby nauczyć kogokolwiek walczyć, skoro nie potrafi obronić samego siebie. Tyle godzin nauki, a Ty i tak wiesz lepiej...-
Gabriel spojrzał ostro na brata, który wyszczerzył zęby w szyderczym uśmiechu.
- Potrafię walczyć i się bronić! - spojrzał znowu na Castiela - Tak samo jak Ty, jednak wolałbym tego nie robić i nikogo tego nie uczyć-
Castiel opuścił zawiedziony głowę. Lucyfer podszedł do niego i objął bo silnie ramieniem.
- Głowa do góry, mały. Zrobię z Ciebie istnego mordercę-
Ta wypowiedź bardzo poruszyła bujną wyobraźnię młodego anioła. Chciał się wyrwać, schować za Gabrielem i wrócić z nim do Nieba, lecz Upadły Anioł trzymał go mocno przy sobie co wzmagało strach w całym ciele Castiela.
- Nie strasz go! W ten sposób niczego go nie nauczysz!- Gabriel warknął na brata i trącił go dłonią w ramię. Lucyferowi bardzo się to nie spodobało.
- Zrób to jeszcze RAZ, młody, a wyrwę Ci obie ręce i wsadzę Ci je w... gardło!-
Castiel wziął tą groźbę bardzo do siebie i znów starał się wyrwać. Niestety znów bez rezultatów.
- Spokojnie Castielu. On tylko dużo szczeka, ale mało gryzie.- Uśmiechną się Gabriel - Ok, to ja zostawiam was samych...-
- Samych?? Zostawiasz mnie tutaj?!- w oczach młodego anioła widać było przerażenie. Archanioł uśmiechnął się troskliwie, podszedł do nich i powiedział półszeptem
- Poradzisz sobie- Cofnął się na krok, opuścił głowę i zniknął. Castiela opuściła reszta odwagi, która istniała przy Gabrielu, i strach przerodził się w panikę.
- Spokojnie mój mały, anielski braciszku. Ja się Tobą zajmę- Lucyfer powiedział to takim pewnym i pełnym grozy tonem że Castiel chciał uciekać, teleportować się do Nieba. Ale przecież nie mógł uciec z lekcji. Był przekonany że te lekcje będą najgorszymi z całej jego nauki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz